Wyszukaj w serwisie:
odkurzacze centralne
wnętrza

budowa

wokół domu

znajdź nas na facebook

Zima niedługo, idź pan do śniegu.

30 Października 2013
Ten cytat ze znakomitego serialu Kariera Nikodema Dyzmy wszedł do potocznej polszczyzny jako pełne politowania skwitowanie czyichś daremnych wysiłków zmierzających do wydźwignięcia się na wyższy poziom. W ówczesnej epoce słowa te miały jednak również sens całkiem praktyczny. W czasach gdy większość ciężkich prac fizycznych nie była zmechanizowana, jedyną metodą zapewnienia funkcjonowania miast czy linii komunikacyjnych podczas silnych opadów śniegu była mobilizacja setek ludzi z łopatami, co na ogół było też jednym z niewielu dostępnych sposobów zarabiania na życie dla biedoty czy bezrobotnych.

Dziś to już przeszłość – bezrobotni nie muszą imać się łopat by otrzymywać pieniądze, a służby komunalne i drogowe dysponują wysokowydajnym zmechanizowanym sprzętem, dzięki czemu jedynym zmartwieniem użytkowników szos i chodników jest to, czy tym razem zima znowu nie zaskoczy urzędników odpowiedzialnych za ich utrzymanie. Inaczej jednak jest na prywatnych działkach przydomowych, których właściciele sami muszą zadbać nie tylko o ich odśnieżenie, ale także – zgodnie z polskimi przepisami – o usuwanie śniegu i lodu z chodników publicznych przylegających do ich nieruchomości. Dlatego też warto poświęcić nieco czasu na zainteresowanie się, w jaki sposób i przy pomocy czego najlepiej się za to zabrać.

Łopatologia

Najstarszą i najbardziej oczywistą dla każdego metodą odśnieżania jest usuwanie śniegu przy pomocy łopaty. Używa się w tym celu specjalnych łopat do śniegu, które charakteryzują się inną konstrukcją niż tradycyjne łopaty do kopania. Śnieg ma o wiele mniejszą gęstość i ciężar właściwy od gleby, dzięki czemu na jeden raz można podnieść go i przerzucić znacznie więcej. Dlatego też łopaty do śniegu różnią się od tradycyjnych większą szerokością głowic, których boki często są podgięte do góry, tak by zapobiec zsypywaniu się z nich śniegu. Konstrukcja łopaty do śniegu może być stosunkowo lekka, wobec czego ich głowice najczęściej wykonywane są z tworzyw sztucznych odpornych na niską temperaturę (polipropylenu lub włókna szklanego) lub z aluminium. Krawędź natarcia (ostrze głowicy) często jest zabezpieczana stalowym okuciem, które zwiększa trwałość łopaty i umożliwia używanie jej do odkuwania z podłoża cieńszych warstw lodu czy zbitego śniegu. Lekkość typowej łopaty do śniegu sprawia również, że tradycyjne styliska z drewna coraz częściej ustępują miejsca wykonanym z lżejszego aluminium, pokrytego PVC dla ochrony dłoni przed zimnem.

Przez wiele lat, najbardziej rozpowszechnionym narzędziem do usuwania śniegu była szeroka łopata, a raczej szufla wykonana z cienkiej deski lub sklejki o dużej powierzchni osadzonej na prostym drewnianym trzonku. Narzędzia te spotyka się także i dzisiaj, zarówno w handlu (ich cena nie przekracza na ogół kilkunastu złotych), jak i wykonane domowym sposobem. Ich zaletą jest prostota, taniość i stosunkowo duża przydatność, zwłaszcza w przypadku gdy odśnieżane są duże, płaskie powierzchnie. Ograniczenie zastosowania do świeżego, nie zbitego śniegu i niska trwałość sprawiają jednak, że na rynku narzędzi do odśnieżania w coraz większym stopniu dominują łopaty o nowoczesnej konstrukcji, zróżnicowanej w zależności od potrzeb użytkownika. Najczęściej używa się łopat o szerokości ostrza 30÷50 cm, które są najbardziej uniwersalne i stosunkowo lekkie (od półtora do najwyżej kilku kilogramów). Do odśnieżania np. wąskich chodników czy powierzchni przylegających do ścian i ogrodzeń o skomplikowanym, łamanym przebiegu, lepiej nadają się łopaty kompaktowe, o szerokości głowicy mniejszej niż 30 cm, którymi poza tym łatwiej posługiwać się osobom słabszym fizycznie. Z drugiej strony, do odśnieżania dużych i zalodzonych powierzchni stosuje się czasem duże, profesjonalne łopaty metalowe o szerokości ostrza ponad pół metra i wadze ok. 7 kg. Ze względu na gabaryty i masę, do ich obsługi potrzebne są dwie osoby, w związku z czym łopaty takie zaopatrzone są w szeroki uchwyt w kształcie odwróconej litery U.

Nowoczesne łopaty do śniegu wyposażane są standardowo lub opcjonalnie w szereg rozwiązań podwyższających jakość użytkowania. Przykładowo, oprócz wzmocnienia krawędzi ostrza stalową listwą, można dodatkowo zabezpieczać ją od spodu warstwą gumy zapobiegającej rysowaniu odśnieżanej powierzchni. Głowice łopat są wykonane lub pokryte warstwą z materiału zapobiegającego przywieraniu śniegu. Natomiast najcięższe, „dwuosobowe” łopaty zaopatrywane są zazwyczaj w umieszczone pod głowicą rolki ułatwiające przesuwanie ich po powierzchni nawet przy stosunkowo dużej masie nakładu.

Co jeszcze można zrobić ręcznie i dlaczego się (czasem) powinno

Oprócz łopat, do prac nad usuwaniem skutków zimy na chodnikach, tarasach czy drogach dojazdowych do budynków służą także inne narzędzia ręczne. Jeśli warstwa śniegu jest cienka i stosunkowo świeża, do jej odgarnięcia można używać mioteł z tworzywa sztucznego lub brzozowych witek, o długości i szerokości głowicy dostosowanych do indywidualnych potrzeb. Z kolei warstwę mocno zbitego śniegu lub lodu powinno się likwidować poprzez skruszenie przy pomocy specjalnego skuwacza. Skuwacz zbudowany jest z płaskiej lub lekko wgłębionej głowicy z utwardzonej stali, o szerokości od kilkunastu do ok. 30 cm, osadzonej na drewnianym trzonku w sposób podobny jak łopata. Kruszenie lodu skuwaczem jest dużo skuteczniejsze niż okutą łopatą i wymaga mniejszej siły fizycznej; łopata jednak i tak jest później niezbędna do odgarnięcia skutego „urobku”.

Używanie łopat oraz innych narzędzi do ręcznego usuwania śniegu i lodu jest niewątpliwie zajęciem mało atrakcyjnym, przede wszystkim ze względu na czasochłonność i konieczność niemałego wysiłku fizycznego. Niech więc przynajmniej skromnym pocieszeniem dla zmuszonych do tego posesjonatów będzie fakt, że zrywanie się przed świtem i mozolne odgarnianie kolejnych spadających z nieba warstw śniegu może wpływać korzystnie na zdrowie. Nie znaczy to oczywiście, że codzienna praca ponad siły z łopatą jest wskazana w każdym przypadku – obciążenie serca, płuc i układu krążenia przy zbyt dużym wysiłku jest bowiem niewskazane szczególnie dla osób w starszym wieku czy cierpiących na pewne schorzenia. Odkuwanie czy odgarnianie śniegu jest tym bardziej ryzykowne, że wiąże się z dźwiganiem dość dużych mas w pozycji stojącej lub pochylonej, co sprzyja powstawaniu m.in. urazów kręgosłupa czy niedokrwieniu serca. Tym niemniej regularne prace porządkowe przy śniegu, zwłaszcza gdy są uzupełniane przez nieprzesadny wysiłek fizyczny oddziaływujący na inne partie organizmu, mogą być w pewnym stopniu substytutem takich ćwiczeń rekreacyjnych jak np. jogging czy jazda na rowerze, trudnych do uprawiania w warunkach zimowych.

Badania specjalistów z łódzkiego Instytutu Medycyny Pracy wykazały, że pracując przy odgarnianiu śniegu w tempie 10 ruchów łopatą na minutę, człowiek wydatkuje tyle samo lub nawet nieco więcej energii niż przy zwykłym biegu rekreacyjnym. Jeśli masa łopaty wraz z nakładem przekracza 4 kg, wysiłek jest porównywalny z tym, jaki jest konieczny przy grze w tenisa o tym samym czasie trwania. Przy masie powyżej 6 kg wysiłek jest podobny jak na meczu koszykówki, zaś powyżej 10 kg – jak przy sprincie długodystansowym z prędkością 15 km/h.

Odśnieżarki i pługi

Zdrowie zdrowiem; jednak nie oszukujmy się: nie po to przez tysiące lat tworzyliśmy cywilizację i nie po to zdecydowaliśmy się zamieszkać we własnym domu, z dala od „blokowych” niewygód, by w konsekwencji być zmuszonymi samemu brać się do łopaty w najróżniejszych i często niespodziewanych porach dnia lub nocy. Dlatego też szczególnie dla osób słabszych fizycznie, dysponujących nieco grubszymi portfelami i posiadających działki o dużej powierzchni traktów do odśnieżania, optymalnym rozwiązaniem będzie nabycie mechanicznej odśnieżarki. Jest to wprawdzie dość spory jednorazowy wydatek, rzędu od kilkuset do kilku tysięcy złotych, jednak wygoda, łatwość obsługi i oszczędność czasu sprawiają, że mechaniczne urządzenia do odśnieżania stają się coraz popularniejsze także i w Polsce.

Mechanizm działania odśnieżarki jest bardzo prosty. Warstwa śniegu – czy to sypkiego, czy zbitego – wzruszana jest przez specjalny wirnik, a następnie śnieg jest wsysany przez specjalną turbinę i odrzucany przez dyszę (tzw. komin) w postaci zwartego strumienia na odległość do kilku metrów. Tempo pracy wirnika, jak też odległość i kierunek wrzucania śniegu można regulować, tak by padał on na pryzmy w wybranych przez nas miejscach. W odśnieżarkach starszych typów problemem bywało rysowanie odśnieżanej powierzchni przez stalowy wirnik, co jednak obecnie zostało wyeliminowane dzięki zastosowaniu wirników z nakładkami gumowymi lub wykonanych całkowicie z tworzywa sztucznego. Odśnieżarki poruszają się na kołach z ogumieniem przeciwpoślizgowym lub na gąsienicach, przy czym większe modele mają własny napęd, zaś mniejsze – na ogół dwukołowe – prowadzone są ręcznie, ze wspomaganiem posuwania się naprzód przez pracujący wirnik.

Do napędu mechanicznej odśnieżarki stosuje się silniki spalinowe (zwykle dwusuwowe) lub elektryczne. Te pierwsze są stosowane zazwyczaj w dużych samobieżnych maszynach służących do odśnieżania rozległych, płaskich podłoży oraz szerokich dróg i ścieżek. Napęd elektryczny stosowany jest natomiast w mniejszych odśnieżarkach przeznaczonych do pracy na pofałdowanym lub nachylonym terenie, a także na krętych i wąskich traktach. Odśnieżarki elektryczne są przy tym cichsze i bardziej ekologiczne od spalinowych, choć w praktyce nieco bardziej kłopotliwe w obsłudze, w związku m.in. z koniecznością doprowadzania do nich prądu przewodami o znacznej długości.

W bogatszych krajach, coraz częstszym rozwiązaniem jest odśnieżarka montowana do pojazdu przeznaczonego zasadniczo do innych celów, np. do spalinowego traktorka ogrodowego czy nawet do samobieżnej, dwuosiowej kosiarki do trawy. Dodatkowo do takiego pojazdu można domontować specjalny regulowany lemiesz do odśnieżania, zamieniając go w pług śnieżny o rozmiarach i mocy na ogół wystarczającej nawet do usuwania nawet dość pokaźnych zasp. Takie rozwiązanie sprawia, że prosta kosiarka zamienia się w wielozadaniowy pojazd techniczny przydatny praktycznie przez cały rok, co niesie z sobą duże oszczędności dla jej właściciela.

A co ze śniegiem?

Nawet najsumienniej zgarnięty ze ścieżek czy dróg dojazdowych śnieg nie znika niestety z działki przed pierwszą dłuższą odwilżą. Tymczasem pryzmy śniegu czy pokruszonego lodu, szczególnie usypane na działce o małej powierzchni, są dosyć kłopotliwe, utrudniając swobodne poruszanie się, a dodatkowo stanowiąc mało estetyczny widok (zwłaszcza gdy zalegają przez czas wystarczająco długi, by pokryć się brudem). Dlatego też wybór miejsca na odgarnięty śnieg powinien być staranny – należy zasadniczo składować go tam, gdzie jest najmniej widoczny, a zarazem gdzie najmniej przeszkadza, np. w ugniecione pryzmy wokół większych drzew czy przy ogrodzeniu działki. Wbrew rozpowszechnionemu przesądowi, nie należy tworzyć zbyt grubych „sztucznych zasp” na rabatach ogrodowych. Wprawdzie śnieg chroni w ten sposób rośliny przez wyziębieniem, zarazem jednak odcina im nieco zbyt radykalnie dostęp do powietrza i światła, a przy tym, zalegając długo w okresie roztopów, może doprowadzić do przemarznięcia gleby wraz z korzeniami. Podobnie niewskazane jest składowanie śniegu w zagłębionych połaciach terenu lub na glebach o słabej przepuszczalności, gdyż w okresie wiosennym stojąca długo woda może spowodować przegnicie darni. Dlatego też, jeśli pryzmy z odgarniętego śniegu stają się zbyt duże jak na nasze możliwości składowania, najlepiej jest je po prostu wywieźć na składowisko – własnymi siłami (co jest nieco kłopotliwe i wymaga m.in. posiadania odpowiedniego środka transportu) lub przez wynajętą specjalistyczną firmę.

Kłopoty z zalegającym śniegiem, zwłaszcza podczas długich zim, bywają na tyle poważne, że coraz częściej stosuje się metody nie dopuszczające w ogóle do powstawania grubych zaśnieżeń. Szczególnie w Ameryce Północnej i w Skandynawii popularne są ogrzewane chodniki i dojazdy do domów, które powodują, że opadający śnieg od razu topi się, a pośniegowa woda spływa do kratek ściekowych. Jest to możliwe dzięki zamontowaniu w podłożu traktów podczas ich budowy elektrycznych przewodów grzejnych lub nawet całych ich sieci (tzw. mat), które włączane są podczas silnych opadów śniegu. Automatyczna regulacja przy pomocy czujników pozwala utrzymywać optymalny pobór mocy, tak by temperatura powierzchni ścieżek i dojazdów dostosowana była do temperatury powietrza i wielkości opadów śniegu. Jest to rozwiązanie bardzo skuteczne, jednak w praktyce dość kosztowne i dlatego jeszcze dość mało rozpowszechnione w Polsce, nawet w regionach o dużej liczbie śnieżnych dni (np. w górach).

Z tego też powodu, częściej stosowane jest prostsze rozwiązanie problemu, w postaci posypywania zaśnieżonych traktów substancjami ułatwiającymi korzystanie z nich nawet przy dużych opadach. Tradycyjnie na wsiach robi się to po prostu posypując zaśnieżone powierzchnie popiołem i drobnym żużlem z pieców. Jest to jednak rozwiązanie mało praktyczne, gdyż nie powoduje topnienia śniegu, a jedynie poprawia nieco szorstkość nawierzchni. W dodatku rozsypany popiół robi przykre wrażenie estetyczne, zarówno podczas zimy, jak i pozostając na powierzchni gruntu po zejściu śniegów. Dlatego też obecnie najczęstszym rozwiązaniem jest posypywanie dróg czy ścieżek mieszaniną piasku i chlorku sodu, czyli po prostu grubej soli (zwykle w proporcji 3:1), co nie tylko poprawia przyczepność, ale też powoduje rozmarzanie i spływanie śniegu; przynajmniej w temperaturach wynoszących niewiele poniżej 0°C. Powstające na skutek tego błoto jest wprawdzie również mało estetyczne, zarazem jednak usuwa się je łatwiej i szybciej niż grubą warstwę zbitego śniegu. Większym problemem jest fakt, że mieszanki solno-piaskowej nie powinno się stosować w ogrodach, gdyż sól powoduje szybkie usychanie roślin. Także metalowe elementy wyposażenia czy architektury ogrodu (furtki, bramy, ogrodzenia itp.) w zetknięciu z solą szybko korodują. Z tego względu, coraz większym powodzeniem cieszą się specjalne odśnieżające i odladzające preparaty chemiczne, które działają szybciej i skuteczniej niż tradycyjna mieszanka solno-piaskowa (w wielu sytuacjach mogą nawet całkowicie wyeliminować konieczność odśnieżania!), a przy tym są mało szkodliwe dla środowiska.

W handlu – także w Polsce – dostępne są obecnie różne rodzaje syntetycznych preparatów do odśnieżania i rozmrażania powierzchni. Najczęściej są to preparaty płynne na bazie glikolu etylenowego lub granulaty zawierające chlorek wapnia czy chlorek magnezu. Szczególnie przydatne przy odśnieżaniu i odladzaniu powierzchni na niewielkich działkach są granulaty, które działają szybko i długotrwale (nawet do kilku dni), a stosować je można na powierzchniach nierównych i mocno nachylonych. Niestety, barierą ograniczającą zastosowanie tych środków jest ich cena, co najmniej kilkunastokrotnie wyższa od zwykłej soli drogowej.

Fot. Raychem
Źródło: Pomysł na dom




Galeria:


powrót


Odwiedzono: 3372 razy
Opublikowano przez: Pomysł na dom
Data publikacji: 30 Października 2013

Podziel się    



Bruk Bet

blachodachówka firmy Traffic

kominki elmes

sauny na wymiar producent Warszawa i Białystok








podobne artykuły oferta eksperta






freshweb.pl | NetSoftware
2018 © Wszelkie prawa zastrzeżone stat4u